Obserwatorzy

wtorek, 18 września 2012

Recenzja - Honolulu by W7 - bronzer

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją bronzera firmy W7 o nazwie Honolulu. Zapraszam.



Opis producenta (wizaz.pl):
Puder brązujący, matowy. Doskonały do konturowania,modelowania twarzy i ciała.
Do tekturowego opakowania dołączony pędzelek.

Skład: Mica, Magnesium Stearate, Zinc Stearate. Hydrogenated Polyisobutene, Wthylhexyl Palmitate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Dimethicone, Mineral Oil/Sorbitan Oleate/Hydrogenated Polyisobutene/Polysorbate 80, Silica, tocopheryl Acetate, Propylparaben, Methylparaben, Nylon-12, May Contain: Cl 77499 (Iron Oxide Black), Cl 77492 (Iron Oxide Yellow), Cl 77491 (Iron Oxide Red).

Cena: 14,90 zł/6g (allegro)

Moja Opinia.
Opakowanie: pudełeczko z solidnego kartonu, w ładnych dziewczęcych kolorach z motywem kwiatków na wieczku. W zestawie dostajemy płaski pędzelek. Opakowanie jest ciekawe, ładnie wygląda na półce, jednak przy wyjazdach może być niepraktyczne, bo jak na tę ilość produktu jest bardzo duże. Mnie się jednak podoba ta forma. (0,75 pkt/1)

Konsystencja/kolor: bronzer jest w formie pudru w kamieniu. Konsystencja pudrowa, wykończenie zupełnie matowe, bez drobinek, kolor to ciemny brąz. (1 pkt/1).

Zapach: w opakowaniu lekko chemiczny, niewyczuwalny jednak na skórze czy podczas aplikacji. (1 pkt/1).

Pojemność/wydajność: opakowanie zawiera 6 g produktu i jak większość kosmetyków tego typu zapewne będzie mi służyło wieki. (1 pkt/1).

Działanie: bronzer ma przepiękny, zupełnie matowy odcień. Nakłada się go łatwo, nie robi problemów z rozcieraniem, można kłaść warstwowo w zależności od oczekiwanego efektu. Nie robi plam na twarzy, nie trzeba do jego używania wielkich umiejętności. Do nakładania można używać załączonego pędzelka, choć dla mnie jest trochę za sztywny, wolę używać kuleczki z Hakuro. (6 pkt/6).

Podsumowanie: obecnie mój ulubieniec wśród kosmetyków do konturowania, z całą pewnością zostanie ze mną na długi czas, zwłaszcza, że cena jest bardzo zachęcająca.
Czy kupię ponownie? Jeśli w ogóle kiedykolwiek go zużyję, z całą pewnością TAK.
Ocena: 9,75 pkt/10
Znacie produkty tej firmy? Używacie?
Ps. Nie znam kosmetyków marki Benefit, nigdy ich nie używałam, ale opakowanie tego produktu jest łudząco podobne do produktów właśnie Benefita.

Pps. Specjalnie na Wasze życzenie zdjęcie jak wygląda na skórze. Ja go kładę zamiast różu. Jakość zdjęć nie powala, ale coś tam widać ;)


27 komentarzy:

  1. czaję się na ten Benefita i ciągle się zastanawiam, czy Honolulu nie byłby dobrą alternatywą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam produktów Benefit, jedno co mi się rzuca w oczy, to bardzo podobne opakowanie. Niestety ceny Benefita są dla mnie zdecydowanie za wysokie i zapewne nigdy nie kupię nic z tej marki chyba, że będzie jakaś gigantyczna promocja :)

      Usuń
  2. szkoda, że nie wrzuciłaś zdjęcia jak prezentuje się na skórze.
    ja dosyć rzadko używam bronzery ale od czasu do czasu zdarza mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie powinnam dorzucić :) Jak tylko uda mi się zrobić odpowiednio dobrej jakości :)

      Usuń
  3. Dokładnie to miałam wrażenie, gdy spojrzałam po raz pierwszy "Benefit". I chyba Benefit ma coś o nazwie "Hoola", co wygląda podobnie? Nie miałam, ale widziałam u kogoś. ;-)
    Sama używam bronzerów mineralnych i ciągle szukam ideału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten jest bardzo zbliżony do ideału :) Najpiękniejsze w nim jest to, że jest kompletnie matowy. Nie lubię bronzerów z drobinkami a ten ich zupełnie nie ma. Poza tym pomimo ciemnego koloru łatwo się nim operuje i bardzo dobrze współpracuje :) Polecam.

      Usuń
  4. nie miałam go jeszcze :D
    możliwe że kupię bo bronzery lubię :)
    i cena fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie jest genialny. Nie ma drobinek i świetnie się z nim pracuje. Polecam :) Niestety nie wiem jak z dostępnością, ja go kupiłam na allegro.

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia o takiej firmie :) No i ciekawa nazwa- Honolulu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś kupiłam ich paletkę kamuflaży i jestem z niej dość zadowolona. A na bronzer trafiłam przypadkiem na jakimś blogu i się po prostu zakochałam :)

      Usuń
  6. też pierwszy raz się spotakłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę na oczy :) ale wygląda ciekawie :) obserwuje i zapraszam do obserwowania mojego bloga lifepassionlovee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. no właśnie zawsze chciałam kupić sobie jakiegoś Benefita, ale wiadomo jak to wygląda finansowo...znowu W7 bardzo mnie korciła z racji na podobieństwo do B, ale mało o tych kosmetykach w blogosferze, a ja nie lubię kupować zupełnie w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wydaje mi się, że wydatek tych 15 zł to nie tak dużo, a jak Ci nie przypasuje zawsze możesz komuś oddać :)

      Usuń
  9. Nie używałam, fajne ma opakowanie:)

    Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawe opakowanie, a ja uwielbiam oryginalność!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne opakowanie, uwielbiam takie oryginalne cudeńka. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, efekt jaki daje jest przepiękny :)

      Usuń
  13. bardzo ładnie wyglada na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze dobrany bronzer do Twojej karnacji :)

    OdpowiedzUsuń