Obserwatorzy

piątek, 2 grudnia 2016

Pięciu wspaniałych, czyli ulubieńcy miesiąca - listopad 2016

Dawno nie było już ulubieńców, a to dlatego, że przez dłuższy czas nie używałam produktów nowych, które skradłyby moje serce, a nie chciałam pokazywać Wam tego samego po raz kolejny. Miniony miesiąc obfitował jednak w kosmetyczne premiery, które dodatkowo okazały się hitem, zapraszam zatem na Pięciu Wspaniałych minionego już listopada.


Mohani, Olej z pestek malin
Oleje w pielęgnacji to nie moi faworyci. Nie cierpię tego, że się długo wchłaniają, a na mojej skórze praktycznie zawsze zostawiają tłusty film. Tyle jednak czytałam o ich dobroczynnych właściwościach, że nie mogłam w końcu jakiegoś wypróbować. Podczas wizyty w katowickim Helfy (KLIK) wybór padł na olej z pestek malin. Trochę odczekał na swoją kolej, jednak późną jesienią moja skóra zaczęła się bardzo mocno przesuszać, więc pomyślałam raz kozie śmierć. Użyłam pierwszy raz i... przepadłam. Olej nie ma bardzo tłustej konsystencji, jest szalenie wydajny, zaledwie 3-4 krople wystarczą na dokładne pokrycie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Wprawdzie pozostawia na skórze tłusty film, ale nie jest on bardzo męczący, a rano nie ma po nim śladu. Za to skóra... Jest miękka, gładka, idealnie nawilżona. Pozbyłam się problemu drobnej kaszki na żuchwie. Jestem zakochana w tym oleju pomimo dość nietypowego zapachu i z pewnością doczeka się on pełniejszej recenzji niebawem.


Make Up Revolution, Goddes Of Love, rozświetlacz
Rozświetlaczy używam głównie jako cieni do powiek, i to wypiekane serduszko również w tym celu przede wszystkim mi służy. Puder ma zbitą konsystencję, ale nie pyli i nie osypuje się podczas aplikacji. Ma wspaniały jasny kolor połyskujący na różowo, który genialnie wygląda na powiekach, zwłaszcza w połączeniu z czarną kreską. Na bazie utrzymuje się cały dzień, dając subtelny, acz rozświetlający makijaż oczu. Niestety nie mam pojęcia jak sprawdza się w swojej podstawowej roli, bo choć mam go już 2 czy 3 miesiące, ani razu nie używałam go do rozświetlania twarzy. Jako cień do powiek polecam jednak z całego serca.


Lovely, Oh Oh Blusher, róż do policzków
Róż kupiłam zupełnie przypadkowy, zachęcona przez Łukasza spotkanego w katowickim Rossmanie w SCC, gdzie pracuje. Podobno jest to odpowiednik słynnego Orgasm by NARS, nie zweryfikuję tego, bo oryginału niestety w rękach nie miałam. W niepozornym opakowaniu znajduje się róż o wyjątkowej urodzie. Kolor jest połączeniem brzoskwini z jasnym różem, ale najcudowniejsze w tym kosmetyku jest jego holograficzne wykończenie, które nie tylko wspaniale mieni się w zależności od padania światła, ale też dodaje makijażowi trzeciego wymiaru bez efektu wiejskiej dyskoteki. Róż nie jest trudny w obsłudze, nie musimy się obawiać plam czy zacieków, bo nawet, jeśli damy go zbyt wiele, roztarcie pędzlem do pudru załatwi sprawę. Policzki potraktowane tym produktem są lekko zaróżowione, jakbyśmy właśnie wrócili z zimowego spaceru. Zakochałam się w tym kosmetyku, a wszystko za kilka złotych.


Felicea, puder naturalny 101
O tym produkcie powiedziałam już wszystko. Był ze mną przez ostatnie półtora miesiąca i nadal sprawdza się świetnie. Daje na skórze piękne, satynowe wykończenie, utrzymuje się cały dzień, kolor ładnie stapia się z cerą i współpracuje z podkładami, kremami BB czy tonującymi. Ado tego ma wspaniały, naturalny skład i jest produktem polskim. Czego chcieć więcej?
Szerszą recenzję na temat tego produktu znajdziecie TUTAJ.


Eveline Cosmetics, SOS Lash Booster, serum do rzęs
Po dość nieudanym pierwszym kontakcie z serum do rzęs tej marki (KLIK), ten produkt długo musiał czekać na swoją kolej. Ale ostatecznie stwierdziłam, że co mi zależy i otworzyłam opakowanie.
Po kilku tygodniach stosowania okazało się, że choć moje rzęsy nadal nie przypominają firanek jednej z moich koleżanek z poprzedniej pracy, to jednak poprawiła się ich kondycja, są trochę dłuższe i jest ich trochę więcej. Serum używałam w roli bazy pod tusz do rzęs i świetnie spisywało się w tej roli wstępnie rozczesując rzęsy i dodając im grubości oraz długości. Dobrze współpracuje z moimi maskarami, ale trzeba z nim dość szybko pracować bo zasycha i trudno wtedy rzęsy rozczesać.
Choć nie ma może skuteczności serum z bimatoprostem, to jednak jestem z niego zadowolona, bo dobrze spełnia swoją rolę.


I tak właśnie prezentują się ulubieńcy minionego już listopada.
Znacie któryś z produktów? Lubicie?

Przypominam także o mikołajowym rozdaniu, do którego jeszcze do wtorku możecie zgłaszać się TUTAJ.


Pozdrawiam,

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zgarnij paczkę - niespodziankę od Świętego Mikołaja

Czy Wy też lubicie niespodzianki? Ja uwielbiam :)
Na fali popularnych kosmetycznych boksów postanowiłam stworzyć swój własny, mikołajowy boks, w którym znajdą się nie tylko kosmetyki, ale i inne dobroci :)


Zapraszam Was do wzięcia udziału w mikołajowym rozdaniu na moim blogu.
Do wygrania paczka - niespodzianka.

Co się w niej znajdzie? Weź udział w rozdaniu, a nuż wygrasz i przekonasz się jakie wspaniałości kryje mikołajowa paczka.

Aby wziąć udział w rozdaniu, należy:
1. Być publicznym obserwatorem bloga
2. Zgłosić się pod tym postem według wzoru:
Biorę udział w rozdaniu.
Obserwuję jako:
e-mail:

Będzie mi miło, jeśli udostępnicie banner konkursowy na swoim blogu i/lub FB, ale nie jest to obowiązkowe.

Rozdanie trwa od 28. listopada do 6. grudnia 2016 roku włącznie (do godziny 23.59).
Wyniki rozdanie zostaną opublikowane na blogu najpóźniej 8. grudnia.
Adres do wysyłki należy wysłać na mojego maila (katarzyna@seredin.pl) najpóźniej do 11. grudnia, a paczka z nagrodą zostanie wysłana w ciągu 5 dni roboczych od otrzymania adresu wysyłki.

Zachęcam Was do udziału i życzę powodzenia :)

Szczegółowy regilamin rozdań na moim blogu dostępny TUTAJ.

Pozdrawiam,

piątek, 25 listopada 2016

Makijaż z ChrisCosmetics E-style - recenzja

Makijaż noszę regularnie, niemal codziennie, od 16-go roku życia. Zaczynałam od pudru, kredki do brwi i tuszu do rzęs, dzisiaj doszło na stałe kilka produktów, ale na co dzień ograniczam się do minimum. Na ostatnim spotkaniu blogerek otrzymałyśmy do testowania m.in. zestawy kosmetyków kolorowych nieznanej mi wcześniej marki E-style. Do mnie niestety nie trafiła jedna z opisywanych już przez dziewczyny palet cieni, ale napiszę Wam dzisiaj o trzech produktach, które udało mi się przetestować.

ChrisCosmetics E-style
Róż do policzków 01 Peach, Kajal Eyeliner 03 Black, Mega Volume Effect Mascara 01 Black


Cena regularna: tusz - 16,60 pln / kajal - 8 pln / róż -
Pojemność: 10 ml / 1,6 g / 3,6 g
Dostępność: nie wiem jak jest z dostępnością stacjonarną, wszystkie kosmetyki marki możecie kupić bezpośrednio u producenta KLIK


Kredka i tusz pochodzą z zestawu trzech produktów, niestety błyszczyk jest kompletnie nie w moim stylu więc nie doczeka się prezentacji. Róż natomiast był spakowany w przepiękną i praktyczną kosmetyczkę wraz z metalicznym cieniem w kolorze srebrnym, który z uwagi na kolor również raczej nie doczeka się prezentacji.



Tusz spakowany jest w typową dla tego typu produktów "tubkę", z klasyczną, włosianą szczoteczką lekko zaokrągloną i zwężającą się ku końcowi. Opakowanie niestety wygląda dość tandetnie i tanio. Ma bardzo suchą konsystencję i dość nieprzyjemny, choć słabo wyczuwalny zapach. Szczoteczka jest dość wygodna i niewielka. Z uwagi na dużą suchość tuszu wydajność oceniam jako słabą.


Kajal to klasyczna kredka w głębokim, czarnym odcieniu. Rysik jest dość twardy i trudno się nim operuje przy powiece, zwłaszcza na początku stosowania. Jeśli chodzi o stronę graficzną wygląda całkiem przyzwoicie, zatyczka dobrze trzyma się kredki i nie ma ryzyka, że z niej spadnie.
Wydajność oceniam jako przeciętną.


Róż  zapakowany jest w czarne, odkręcane opakowanie z taniego plastiku. Na froncie jest podatne na zarysowania okienko z logo producenta i nazwą produktu. Niestety opakowanie także wygląda tandetnie, ale wbrew pozorom jest dość solidne. Róż ma przyjemny, brzoskwiniowo-ceglasty odcień, w opakowaniu wygląda na lekko perłowy, ale po aplikacji pozbawiony jest drobin, konsystencja jest przyjemnie satynowa. Zapachu brak. Wydajność oceniam jako doskonałą.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Tusz do rzęs zwiększający objętość
Specjalny skład tuszu zapewnia rzęsom maksymalną objętość od nasady po końcówki. Klasyczny kształt szczoteczki umożliwia równomierne rozprowadzenie tuszu i dokładne rozdzielenie rzęs. Woski naturalne i witaminy E, C, F gwarantują kompleksowe odżywianie i wzmocnienie rzęs, chronią przed wypadaniem oraz wspomagają naturalną strukturę rzęs. Formuła tuszu E style została wzbogacona o elastyczny polimer, który zapobiega rozmazywaniu się tuszu oraz tworzeniu grudek. Intensywny czarny kolor zapewnia perfekcyjne i uwodzicielskie spojrzenie.


Kredka do powiek Kajal 
Miękka kredka do powiek Kajal E style jest testowana oftalmologicznie i z uwagi na swoje specyficzne właściwości może być stosowana zarówno na wewnętrznej, jak i zewnętrznej stronie oka. Koncentracja olejków i pigmentów zapewnia przyjemną i miękką aplikację oraz długotrwały efekt. Intensywne pigmenty i kremowa tekstura gwarantują wysokie krycie i perfekcyjną przyczepność.
Kredka dostępna jest w 6. odcieniach.

Róż do policzków w kompakcie 
Róż do policzków E style w kompakcie perfekcyjnie rozjaśnia twarz i nadaje jej świeżości. Aksamitna i delikatna formuła kosmetyku zapewnia doskonałą aplikację. Róż ma działanie kryjące, matujące i długotrwałe. Maskuje ślady zmęczenia oraz nadaje cerze zdrowy i nieskazitelny wygląd. Róż doskonale modeluje rysy twarzy.
Róż dostępny jest w 4. odcieniach.


Tusz, jak już wspomniałam, ma bardzo suchą konsystencję i wymaga sporo wysiłku przy aplikacji aby na moich jasnych rzęsach był widoczny. Na szczęście dwie warstwy tuszu nie sklejają rzęs, ale efekt jest bardzo subtelny i dzienny. Po całym dniu noszenia tusz się nie osypuje, nie rozmazuje, nie daje efektu pandy, jednak mam wrażenie, że blaknie i wieczorem jest praktycznie niewidoczny - wygląda jak naturalnie ciemne, niezbyt długie i średnio gęste rzęsy. Dobrze się zmywa, nie wymaga mocnego tarcia czy silnych środków.


Kajal ma niestety dość twardy rysik, przez co jego kontakt z powieką nie jest doznaniem przyjemnym. Trudno zrobić nim precyzyjną, cienką kreskę. Podczas aplikacji ma głęboko czarny odcień. W ciągu dnia nie rozmazuje się, ale również blaknie, a miejscami po prostu znika z powieki, także po kilku godzinach makijaż nie wygląda już ładnie i estetycznie. Dobrze się zmywa, nie pozostaje trwale na powiece.


Róż to zdecydowanie najlepszy z tych trzech produktów. Jest doskonale napigmentowany i wystarczy go na prawdę odrobina aby zaróżowić policzki. Trzeba uważać, aby nie zrobić sobie wielkich plam, ale poddaje się rozcieraniu i szybko można naprawić wyrządzoną krzywdę. Podczas aplikacji może delikatnie pylić. Z twarzy nie znika zbyt szybko, po całym dniu jest jaśniejszy, ale nadal doskonale widoczny pomimo mojej tendencji do dotykania twarzy. Ma ładny, satynowy odcień, nie podkreśla porów, pozwala na ładne stopniowanie efektu. Jak już wspomniałam, choć w opakowaniu wygląda perłowo na skórze nie ma takiego efektu.



Podsumowując, tusz i kajal były wielkim rozczarowaniem. Tusz jest bardzo suchy i trudny w aplikacji, a w ciągu dnia po prostu znika z rzęs, na szczęście nie osypując się i nie rozmazując. Kajal jest trudny w aplikacji, bo ciągnie skórę, a kolor z początku głęboko czarny w ciągu dnia blaknie i ściera się.
Zdecydowanie najlepszy z tej trójki róż pięknie wygląda na skórze, utrzymuje się cały dzień, jest doskonale napigmentowany i wystarczy jego odrobina, aby osiągnąć wymarzony efekt i ten produkt mogę Wam z czystym sumieniem polecić.

Czy kupię ponownie? 
Tusz i kajal NIE
Róż MOŻE wypróbuję inne odcienie

Ocena ogólna:
Maskara / Kajal
Róż

Pozdrawiam,

Bardzo dziękuję producentowi marki ChrisCosmetics E-style za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

środa, 23 listopada 2016

Recenzja - Iwostin Capillin, Oczyszczająca pianka na naczynka

Dogłębne oczyszczanie skóry to ważny krok w jej demakijażu i pielęgnacji. Kiedyś praktycznie go nie stosowałam, obecnie nie wyobrażam sobie demakijażu wyłącznie za pomocą płynu micelarnego czy dwufazowego. Produkty do spłukiwania wodą sprawiają jednak, że moja skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta.
Gdy przed spotkaniem blogerskim Agnieszka poprosiła nas o wybranie jednego produktu marki Iwostin do testowania, od razu wiedziałam, że wybiorę właśnie coś do oczyszczania skóry, głównie dlatego, że mam olbrzymie zapasy wszelkiej maści kremów. Czy produkt się sprawdził? Zapraszam na recenzję.

Iwostin Capillin
Oczyszczająca pianka na naczynka


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycereth-7 Caprylate/Caprate - emulgator, substancja pianotwórcza, kondycjoner, substancja powierzchniowo czynna
Glycerin - hydrofilowa subtancja nawilżająca, humekant
Sodium Cocoamphoacetate - delikatna substancja myjąca otrzymywana z kokosa, substancja pianotwórcza
Cocamidopropyl Betaine - substancja oczyszczająca, łagodząca, konsystencjotwórcza, pianotwórcza
PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja natłuszczająca, pochodzenia naturalnego, otrzymywana z oleju kokosowego i gliceryny, odbudowuje barierę lipidową skóry, pełni rolę konsystencjotwórczą, jest koemulgatorem, wspomagającym emulgator odpowiedzialny za powstawanie emulsji
Hydroxypropyl Methylcellulose - składnik pochodzenia organicznego, pochodna celulozy, wiąże wodę, przez co działa nawilżająco, emulgator
Panthenol - prowitamina B5, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację skóry, natłuszcza i łagodzi stany zapalne, łagodzi oparzenia (także słoneczne), wygładza skórę, humekant
Allantoin - nawilża skórę, ułatwia gojenie się ran, działa przeciwzapalnie i ściągająco, koncentracja w produkcie wynosi 0,1 do 0,5%
Pullulan - związek pochodzenia naturalnego, wytwarzany ze skrobi grzybów, wiąże wodę, zagęstnik, działa przeciwutleniająco, poprawia wygląd skóry, napinając ją i wypełniając zmarszczki
Sorbitol - organiczny związek chemiczny, otrzymywany przez redukcję glukozy, zagęszcza i nadaje poślizg, zabezpiecza kosmetyk przed wysychaniem, wiąże wodę w głębszych warstwach skóry, przez co ma działanie nawilżające, wygładza i uelastycznia skórę
Ascophyllum Nodosum Extract - wyciąg z alg brunatnych, poprawia ukrwienie, zmniejsza widoczność naczynek, działa przeciwzapalnie, pełni funkcję antyoksydantu, środka zmiękczającego i naturalnego zagęstnika
Asparagopsis Armata Extract - ekstrakt z algi czerwonej, ma właściwości przeciwbakteryjne,  heparynopodobne (zapobiegające krzepnięciu krwi w naczyniach krwionośnych), substancja zmniejszająca widoczność naczynek.
Propylene Glycol - substancja hydrofilowa, pełniąca rolę przekaźnika innych składników kosmetyku wgłąb skóry, nadaje emulsji odpowiednią konsystencję, humekant, składnik nawilżający skórę, wspiera działanie konserwantów.
Aesculus Hippocastanum Seed Extract - wyciąg z nasion kasztanowca zwyczajnego, pobudza krążenie krwi, wspomaga porost włosów, działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, przeciwłojotokowo
Decyl Glucoside - łagodna, niejonowa substancja czynna, ma działanie myjące, amulgator
Sodium Ascorbyl Phosphate - stabilna forma witaminy C, przeciwutleniacz, działa przeciwrodnikowo, spowalnia procesy starzenia sie skóry spowodowane m.in. działaniem promieni słonecznych, rozjaśnia przebarwienia, wydłuża trwałość kosmetyku i termin jego przydatności
Butylene Glycol - substancja hydrofilowa, odpowiada za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, wspomaga przenikanie innych substancji wgłąb skóry, rozpuszczalnik, humekant
Dextran - polisacharyd stosowany jako substancja żelująca i wiążąca, zatrzymuje wilgoć w skórze, przez co działa nawilżajaco
Palmitoyl Tripeptide-8 - kondycjoner
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Ethylhexylglycerin - humekant, naturalny konserwant, wspomagający działanie innych konserwantów dodanych do kosmetyku
Potassium Sorbate - substancja pochodzenia syntetycznego, dodawana do kosmetyków kolorowych i produktów do pielęgnacji włosów, hamuje rozwój bakterii i drobnoustrojów
Sodium Benzoate - substancja konserwująca
Disodium EDTA - reguluje lepkość kosmetyku, wpływa na jego konsystencję, zwiększa trwałość produktu, zabezpieczając przed zmianą koloru czy zapachu, wspomaga działanie konserwantów
Parfum - kompozycja zapachowa
Citric Acid - kwas cytrynowy, reguluje poziom pH, substancja konserwująca
Źródło: Kosmopedia.org, CosIng, kosmeter

Skład jest dośc długi, ale generalnie niezły. Zawiera glicerynę, delikatne substancje myjące, wyciągi roślinne i z alg, alantoinę, pantenol czy witaminę C. Nie zawiera pochodnych formaldehydu, SLS, SLeS czy innych substancji powszechnie uważanych za niebezpieczne.

Cena regularna: ok. 22 zł (według ceneo.pl)
Pojemność: 165 ml
Dostępność: apteki stacjonarne i internetowe



Pianka znajduje się w przezroczystej, plastikowej butelce, zabezpieczonej przed pierwszym użyciem specjalną plombą. Ma postać płynną, ale dzięki specjalnemu aplikatorowi podczas aplikacji otrzymujemy gładką, puszystą piankę. Na umycie całej twarzy i szyi potrzeba dwóch pompek. Buteleczka pozwala na kontrolowanie zużycia produktu, a oszczędna szata graficzna podkreśla, że jest do dermoceutyk, a nie zwykły drogeryjny produkt. Aplikator działa sprawnie, nie zacina się i nie rozbryzguje produktu wokoło. Wydajność oceniam jako powyżej przeciętnej.

Obietnice producenta a rzeczywistość... 
Oczyszczająca pianka na naczynka Iwostin Capillin zapewnia komfortowe oczyszczanie wrażliwej skóry naczynkowej z zanieczyszczeń oraz makijażu twarzy i oczu. Redukuje uczucie ściągnięcia i pieczenia skóry, zmniejsza skłonność do występowanie podrażnień, zaczerwienień i rumienia.
Pantenol i alantoina łagodzą podrażnienia i zmniejszają nadwrażliwość skóry.
Pronalen Aesculus i witamina C wzmacniają naczynia krwionośne, a algi Aldavine przeciwdziałają ich rozszerzaniu. Przyjemna, kremowa piana koi, nawilża, wygładza skórę pozostawiając ją odświeżoną, gładką i przyjemną w dotyku.

Jak już wspomniałam, produkt aplikuje się przyjemną, gęstą, kremową pianą. Pianka dobrze sunie po skórze oczyszczając ją i usuwając pozostałości makijażu. Preparat nie podrażnił ani nie uczulił mojej skóry, ale po spłukaniu występowało delikatne uczucie jej ściągnięcia. Mydlany, świeży zapach z pewnością uprzyjemnia stosowanie produktu.
Jeśli chodzi o usuwanie kompletnego makijażu, to niestety nie sprawdza się do tego. Szczypie w oczy, powoduje zamglenie i bardzo nieprzyjemne odczucia, rozmazuje tusz i zostawia jego resztki na rzęsach.



Podsumowując, pianka dobrze spełnia swoje zadanie. Usuwa ze skóry zanieczyszczenia i resztki makijażu pozostawiając ją czystą, gładką, ale lekko ściągniętą. Nie zauważyłam, by miała wpływ na zmiany w naczynkach, z pewnością nie pogorszyłą ich stanu, ale też nie poprawiła. Jeśli szukacie delikatnego produktu do demakijażu bądź oczyszczania skóry, ta pianka może się u Was sprawdzić.

Ponieważ chcę wypróbować oleje do demakijażu i oczyszczania, chwilowo do niej nie powrócę, ale nie wykluczam tego w przyszłości.

Czy kupię ponownie? 
MOŻE

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,


Bardzo dziękuję producentowi marki Iwostin za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

sobota, 19 listopada 2016

Recenzja - Felicea Natural, naturalny puder (101)

Puder to taki produkt, którego niemal każda z nas używa i przez całe życie szukamy ideału. Sama mam kilku faworytów w tej kategorii, z przyjemnością jednak testuję nowe produkty, a nuż znajdę coś jeszcze lepszego. Produkt o którym napiszę dzisiaj, wyprodukowany został przez pierwszego polskiego producenta naturalnych kosmetyków kolorowych, co tym bardziej rozbudziło moją ciekawość. Czy się sprawdził? Zapraszam na recenzję.

Felicea Natural
Naturalny puder, odcień 101


Skład:
Mica - mineralny pigment, wypełniacz, nie pochłania sebum, tworzy na skórze perłowy efekt rozświetlenia
Isocetyl Stearoyl Stearate - emolient, nawilża, zmiękcza, wygładza skórę, regulator lepkości
Kaolin - biała glinka, składnik pochodzenia mineralnego, wypełniacz, zawiera krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń, ma właściwości matujące i ściągające, pochłania nadmiar sebum, działa antybakteryjnie i kojąco
Silica - krzemionka, substancja mineralna pochodzenia naturalnego, pełni rolę wypełniacza, ułatwia aplikację kosmetyku, matuje skórę, pochłaniając nadmiar sebum, rozprasza światło, dzięki czemu optycznie wygładza drobne zmarszczki, stabilizator kosmetyku, przedłuża jego trwałość
Calcium Carbonate - Węglan wapnia, składnik pochodzenia naturalnego, ma właściwości matujące, pochłania sebum, ma właściwości kryjące i rozjaśniające
Magnesium Stearate - Stearynian magnezu, substancja wiążąca, działa matująco, utrwala makijaż, zwiększa jego żywotność
Titanium Dioxide - Dwutlenek tytanu, naturalny filtr przeciwsłoneczny, pełni rolę rozjaśniacza.
Bambusa Arundinacea Stem Extract - puder bambusowy, zawiera 90 % krzemionki, posiada właściwości matujące, pochłania nadmiar sebum, działa przeciwtrądzikowo, wspomaga gojenie się skóry
Glyceryl Caprylate - Emolient tłusty, emulgator W/O, substancja konsystencjotwórcza
Perlite - absorbent, substancja wypełniająca
Sapphire Powder - Puder szafirowy, nawilża, wygładza drobne zmarszczki
Glyceryl Undecylenate - emolient, emulgator, kondycjoner
Tocopheryl Acetate - ester kwasu octowego i witaminy E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry
Glycine Soja Oil - Olej sojowy, emolient, tworzy na skórze ochronny film, zawiera wit. E, chroni przed działaniem wolnych rodników, działa przeciwstarzeniowo
+/-CI 77491/92/99 - tlenek żelaza, pigment brązowy pochodzenia naturalnego
+/-CI 77491 - tlenek żelaza, pigment czerwony pochodzenia naturalnego
+/-CI 77492 - wodorotlenek żelaza, pigment żółty pochodzenia nturalnego
+/-CI 15985 - żółcień pomarańczowy, barwnik syntetyczny
Źródło: kosmopedia.org, kosmeter.pl, CosIng

Choć składu na opakowaniu brakuje, znajdziemy go na stronie producenta. Jak przystało na produkt naturalny, jest on bardzo porządny, wiele składników jest ekologicznych co potwierdza certyfikat EcoCert, znajdziemy tutaj wiele minerałów i poza substancjami wiążącymi, dzięki którym puder ma formę prasowaną można by uznać, że jest to produkt mineralny.

Cena regularna: 39 zł (według strony producenta)
Pojemność: nieznana
Dostępność: sklep internetowy producenta


Puder jest produktem prasowanym, zapakowanym w solidną puderniczkę z lusterkiem, w kolorze białym. W opakowaniu brakuje puszka czy gąbki do aplikacji, ale ja i tak ich nie używam, więc dla mnie to nie minus. Na opakowaniu nie ma zbędnych informacji, na froncie jest jedynie logo producenta. Wygląda bardzo czysto, schludnie i estetycznie. Opakowanie dość ciężko się otwiera, także uwaga na paznokcie. Sam puder jest drobno zmielony, ale nie ma tego aksamitnego odczucia podczas aplikacji. Wydajność oceniam powyżej przeciętnej.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Naturalny puder prasowany felicea ma lekką konsystencję oraz jedwabiście rozprowadza się na skórze. Delikatny połysk pudru daje efekt naturalnego blasku zdrowej skóry, pozwala na subtelne ożywienie twarzy oraz na optycznie wygładzenie niedoskonałości. Dzięki zastosowaniu kaolinu, krzemionki i ekstraktu z bambusa doskonale wchłania sebum i posiada właściwości matujące. Rozprasza światło, w efekcie czego optycznie zmniejsza zmarszczki i drobne defekty skóry, daje efekt soft focus. Oprócz działania wygładzająco-matującego posiada także właściwości pielęgnujące skórę, działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Puder szafirowy zastosowany w pudrach felicea ma właściwości nawilżające i wygładzające drobne zmarszczki. Dostępny jest w dwóch odcieniach: chłodnym i ciepłym.



Jak wspomina producent produkt występuje w dwóch odcieniach: 101 (chłodny piasek) i 102 (ciepły piasek). Ja oczywiście wybrałam wersję chłodną, bo taki typ urody właśnie mam. Odcień nie jest najjaśniejszy z możliwych, ale dobrze stapia się z cerą, nie ciemnieje w ciągu dnia i dopasowuje się do jej naturalnego odcienia.
Puder dobrze aplikuje się na skórę, nie pyli, nie trzeba go nabrać na pędzel w dużej ilości bo już odrobina wystarczy do odpowiedniego utrwalenia makijażu. Puder daje matowe, ale miękkie wykończenie. Nie zauważyłam, by dodawał blasku skórze, pomimo zawartości miki nie ma drobin ani delikatnie perłowego wykończenia, z czego ja akurat bardzo się cieszę. Na skórze wygląda bardzo dobrze, doskonale współpracuje z podkładem matując go, utrzymuje się na mojej, głównie suchej, skórze cały dzień. Nie zbiera się w załamaniach, nie podkreśla zmarszczek, pięknie wygładza. Ma bardzo delikatne krycie, dzięki czemu nie tworzy efektu maski, nie daje też typowego dla niektórych produktów tego typu pudrowego wykończenia. Puder jest bezzapachowy, z uwagi na to, że utrzymuje się na skórze cały dzień jest też wydajny, choć po miesiącu regularnego stosowania w opakowaniu widać już dno. Mogę jednak mieć średnie pojęcie na temat wydajności takich produktów, bo dawno już nie używałam pudru prasowanego, używam głównie pudrów sypkich. Dobrze współpracuje także z innymi kosmetykami jak róże, brązery czy rozświetlacze.


Felicea to z pewnością marka ciekawa, warta zainteresowania. Choć ich gama produktowa nie jest bardzo szeroka, mój pierwszy kontakt z marką uważam za bardzo udany. Puder doskonale spełnia swoje zadanie, utrwala makijaż, matuje skórę na cały dzień dając jej przepiękne, miękkie, naturalne wykończenie. Puderniczka jest trwała, spokojnie wytrzyma noszenie w torebce czy kosmetyczce, nie ma też ryzyka, że puder sam się otworzy w ciągu dnia. Chłodny odcień doskonale stapia się z cerą, pięknie współpracuje z podkładami i kremami BB, nie podkreśla zmarszczek czy niedoskonałości, nie wysusza skóry, nie osypuje się i nie ściera, nawet w przypadku częstego dotykania twarzy, co niestety mi się zdarza. Do tego wspaniały skład. Pomimo dość wysokiej ceny, polecam go z czystym sumieniem.

Czy kupię ponownie? 
MOŻE

Ocena ogólna:

Pozdrawiam,

Bardzo dziękuję producentowi marki Felicea Naural za możliwość przetestowania produktu.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktu nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

środa, 16 listopada 2016

Kolorowo na paznokciach - Indigo Nails

Jak już wspominałam Wam wielokrotnie, ostatnimi czasy na moich paznokciach królują lakiery hybrydowe. Cenię je za świetną trwałość, piękny, nieprzemijający połysk i fakt, że nie muszę czekać aż wyschną, choć oczywiście aplikacja jest bardziej czasochłonna niż zwykłych emalii.
Mimo wszystko jednak w mojej kolekcji znajdziecie klasyczne lakiery i właśnie o takim produkcie będę Wam opowiadała dzisiaj.

Indigo Nails
Bloody Mary, baza i top


Markę Indigo poznałam już kilka lat temu dzięki Alicji, która na jedno ze spotkań zorganizowała drobne upominki od tego producenta lakierów do paznokci. Wtedy też zakochałam się w top coat'cie producenta, który dawał przepiękne, błyszczące wykończenie.
Indigo Nails ma w swojej ofercie również szeroki wachlarz produktów hybrydowych, a także pielęgnacyjnych, ale dzisiaj nie o tym będzie.

Wszystkie trzy produkty zapakowane są w klasyczne, przezroczyste szklane buteleczki. Na buteleczce znajduje się jedynie duże logo, nazwa rodzaju produktu, z tyłu znajdziemy etykietę z dodatkowymi informacjami.
Spłaszczone, dość długie i elastyczne pędzelki ułatwiają i przyspieszają aplikację produktów na paznokcie.


Baza, którą mam już od dłuższego czasu, nie straciła swoich właściwości. Nadal ma dobrą gęstość, bez problemu można ją zaaplikować na płytkę, nie ścieka z niej i nie zalewa skórek, z drugiej strony nie ciągnie się. Ma delikatnie różowe zabarwienie, którego jednak na płytce nie widać. Zastyga na paznokciach w oka mgnieniu i pozwala bez zbędnej zwłoki przejść do aplikacji lakieru właściwego.


Lakier również ma dobrą gęstość, aplikowany na bazie, dla pełnego krycia potrzebuje dwóch, średniej grubości warstw. Jeśli chodzi o czas zastygania lakieru na paznokciach, to dwóm warstwom niestety trzeba dać chwilę podeschnąć, w przeciwnym razie aplikowany top coat będzie ściągał kolor i pozostawiam na emalii nieestetyczne smugi z pędzelka.


Top coat daje przyjemne, błyszczące wykończenie, dobrze się aplikuje, nie spływa na skórki.
Całość pokryta warstwą wysuszacza w oliwce dla uzyskania pełnej twardości potrzebuje ok. 15 minut. 
Wydajność oceniam jako przeciętną.


Kolor jaki testowałam, to przepiękny, głęboki odcień klasycznej czerwieni o nazwie Bloody Mary, i nazwa ta doskonale oddaje rzeczywistą barwę emalii. Kolor na paznokciach jest głęboki, przepiękny, elegancki i klasyczny i wygląda na prawdę genialnie. 


Jeśli chodzi o trwałość, taki zestaw produktów nie odpryskuje, nie odchodzi płatami, ale po tygodniu widać już wyraźnie starte końcówki. Powiecie, że tydzień do długi czas jak na klasyczny lakier i rzeczywiście zgodzę się z tym, choć u mnie klasyczne lakiery potrafią wyglądać niemal doskonale nawet po 10 dniach od aplikacji. Niemniej uważam, że tydzień to dobry wynik.
Manicure po tygodniu noszenia nie ma też już pięknego połysku, jest także podatny na wszelkiego typu otarcia czy uszkodzenia (stąd moja miłość do lakierów hybrydowych ;))
Lakier nie sprawia większych problemów podczas zmywania (zielonym zmywaczem Isana), jednak lubi się rozmazywać i brudzić skórki.



Cena regularna: baza/top 16 pln / lakier kolorowy 16 pln
Pojemność: 10 ml / 10 ml / 10 ml
Dostępność: zestaw otrzymałam od Indigo Nails Polska, dostępne są na stronie producenta


Podsumowując, lakier Bloody mary zasługuje na uwagę z powodu przepięknego koloru. Czerwień to taki odcień, który pasuje do każdej kobiety i każdego stroju, od podomki, poprzez sportowy dres i dżinsy, aż po elegancką, balową suknię. Osobiście uwielbiam i często noszę wszelkie odcienie czerwieni, bo dłonie w tym kolorze wyglądają elegancko, pięknie, klasycznie.
Produkty arki są dobrej jakości, pozwalają na cieszenie się ładnym manicure nawet do 7 dni, co na klasyczne lakiery jest dość długim okresem. Należy uważać podczas aplikacji topu, nałożony zbyt wcześnie będzie nam ściągał lakier kolorowy oraz robił nieestetyczne odbicia od pędzelka. Lakier szybko zasycha i twardnieje, nie odpryskuje, ale ma tendencję do ścierania końcówek.

Pozdrawiam,



Bardzo dziękuję producentowi marki Indigo Nails za możliwość przetestowania produktów.
Opinia jest subiektywna, a fakt otrzymania produktów nieodpłatnie nie miał na nią wpływu.

piątek, 11 listopada 2016

Recenzja porównawcza - jeden balsam i dwie mgiełki brązujące do ciała

Lato dobiegło końca ustępując miejsca najpierw pięknej złotej, a zaraz potem zimnej, wietrznej i deszczowej jesieni. Ale nie oznacza to, że końca musi dobiec nasza letnia opalenizna.
Wprawdzie osobiście nie opalam się praktycznie wcale, a wychodząc na słońce używam najwyższego możliwego filtra (choć nie zawsze, co, niestety, kończy się mocnym, posłonecznym zaczerwienieniem skóry), ale latem, nosząc krótkie spodenki czy spódnice lubię, gdy moje nogi są muśnięte słońcem. I właśnie dlatego używam preparatów samoopalających.

Kilka lat temu miałam świetny brązujący balsam Eveline (KLIK), który z niewiadomych mi przyczyn nie jest już dostępny, a szkoda, bo spisywał się rewelacyjnie. Dlatego też zmuszona jestem poszukiwać idealnego produktu brązującego. A jaki to produkt?
Dla mnie, idealny brązer do ciała to preparat szybko się wchłaniający, dający efekt naturalnej, letniej opalenizny bez smug, równomiernie spłukujący się ze skóry i, przede wszystkim, pozbawiony charakterystycznego dla samoopalaczy smrodku.

Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć trzy brązujące produkty do ciała. Czy wśród nich znalazłam swój ideał? Zapraszam na recenzję.

BeBeauty Satin Bronzer, Brązujący Balsam do ciała do jasnej karnacji / Bielenda
Drogocenna Mgiełka Arganowa, samoopalająca / Yves Rocher Autobronzant, Mgiełka samoopalacjąca do ciała


Zacznę od klasycznego balsamu brązującego do ciała dostępnego swego czasu w Biedronce, a więc:

BeBeauty Satin Bronzer
Brązujący Balsam do ciała do jasnej karnacji

Skład: 
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, emolient, substancja nawilżająca skórę
Glycine Soja Oil - olej sojowy, zawiera nienasycony kwasy tłuszczowe, m.in. kwas linolowy, emolient, tworzy na skórze ochronny film, zawiera wit. E, chroni przed działaniem wolnych rodników, działa przeciwstarzeniowo
Ethylhexyl Stearate - składnik pochodzenia roślinnego, emulgator o właściwościach nawilżających, natłuszczających, zmiękczających i wygładzających, substancja konsystencjotwórcza, emolient tłusty, składnik filmotwórczy, zapobiega nadmiernemu wyparowaniu wody z powierzchni skóry, odbudowuje barierę lipidową skóry
Paraffinum Liquidum - ciekła parafina, emolient tłusty, tworzy warstwę okluzyjną zapobiegającą szybkiegu odparowywaniu wody, może być komedogenny
PEG-100 Stearate - emulgator o/w, poprawia konsystencję produktu, zwiększa lepkość, składnik myjący i pianotwórczy, tworzy na skórze film
Glyceryl Stearateemolient tłusty pochodzenia naturalnego, może działać komedogennie, tworzy na skórze film który hamuje nadmierne wyparowywanie wody z powierzchni skóry, natłuszcza, wygładza, zmiękcza skórę i włosy, chroni przed wolnymi rodnikami, emulgator W/O
Cetearyl Alcohol - emolient tłusty, pozyskiwany z oleju kokosowego, może działać komedogennie, tworzy warstwę okluzyjną, mającą zapobiec nadmiernemu odparowywaniu wody
Cetyl Alcohol - emulgator W/O, emolient tłusty, substancja filmotwórcza
Dimethicone - polimer na bazie silikonu, emolient suchy, nie komedogenny, ogranicza wyparowanie wody postawiając film, wygładza, nabłyszcza, zapobiega ważeniu się kosmetyku, zmniejsza pienienie się kosmetyku, ułatwia rozprowadzenie produktu
Dihydroxyacetone - substancja brązująca skórę, barwi skórę dzięki reakcji, która zachodzi w wyniku połączenia tego składnika z aminokwasami, występującymi w skórze
Magnesium Aluminum Silicate - zagęstnik i wypełniacz, utrzymuje odpowiednią konsystencję produktu, zapobiega powstawaniu grudek, absorbuje wilgoć, zapobiega wysychaniu kosmetyku, ułatwia aplikację, wygładza
Allantoin nawilża skórę i ułatwia gojenie się ran, działa przeciwzapalnie i ściągająco
Xanthan Gum - składnik konsystencjotwórczy otrzymywany poprzez fermentację bakteryjną, zagęstnik, zwiększający lepkość kosmetyku
Sodium Metabisulfite - antyoksydant, substancja konserwująca
Magnesium Stearate - substancja wiążąca, wypełniacz
Citric Acid - kwas cytrynowy, zmiękcza i rozjaśnia skórę, reguluje poziom pH, naturalny konserwant
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Hydroxyacetophenone - antyoksydant
Ethylhexylglycerin - humekant, naturalny konserwant
Parfum - kompozycja zapachowa
Citronellol - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
Źródło: Kosmopedia.orgCosIngkosmeter

Skład nie jest zły, oparty na glicerynie, zawiera też olej sojowy (znalazłam niedawno informację, że nie powinny go stosować kobiety w ciąży) i masło shea. Jest dość długi, ale pozbawiony parabenów czy donorów formaldehydu, za co duży plus.

Cena regularna: nieznana, nie był jednak drogi
Pojemność: 200 ml
Dostępność: Biedronka


Balsam zapakowany jest w elegancką tubę z elastycznego plastiku, stojącą na nakrętce typu "klik". Ładna, słoneczna kolorystyka i minimalistyczna etykieta dodają opakowaniu uroku i ekskluzywności.
Preparat dobrze się z tuby wyciska, nie ma problemu z aplikacją produktu na skórę. Balsam ma dość lekką, przyjemnie kremową konsystencję koloru białego i delikatnie cytrusowy, słodkawy zapach. Wydajność oceniam na wysoką.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Brązujący balsam do ciała do jasnej karnacji stopniowo poprawi koloryt Twojej skóry, nadając jej efekt naturalnej opalenizny. Masło shea i alantoina intensywnie wygładzają i nawilżają.


Opis producenta krótki i treściwy. Nie mamy obietnic o braku smug czy przyjemnym zapachu, a to na pewno duże zalety tego balsamu. Balsam dobrze się rozprowadza na skórze, choć dla pełnego wchłonięcia wymaga trochę pracy i masażu, co jest może i czasochłonne,a le z pewnością wyjdzie naszej skórze na plus. Zawartość masła shea sprawia, że na skórze pozostaje delikatny, satynowy film. Zapach, choć nie jest nieprzyjemny, wnika w ubrania i po pewnym czasie może zacząć drażnić. Duży plus jednak za to, że nie zmienia się on w charakterystyczny dla samoopalaczy smrodek. I tutaj koniec zalet.
Balsam niestety nie spełnia swojej podstawowej funkcji, mianowicie kompletnie nie brązuje skóry. Miałam do niego kilka podejść, smarowałam balsamem nogi przez kilka dni, nawet 2-3 razy dziennie, co, nie oszukujmy się, jest dość uciążliwe, a mimo to efekt był żaden. Moja skóra nie zmieniła koloru nawet o jeden ton. Choć produkt dobrze nawilża, to jednak to nie jest jego główne zadanie.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:


Bielenda
Drogocenna Mgiełka Arganowa, samoopalająca


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Citrus aurantium Dulcis Fruit Extract - eklstrakt ze słodkiej pomarańczy, źródło dobroczynnych składników: witaminy C, B1, B2, prowitamin A, biotyna, kwas foliowy, ryboflawina, niacyna minerałów (głównie potas) i kwasów organicznych, działa antyseptycznie i łagodząco, antyutleniacz
Dihydroxyacetone - substancja brązująca skórę, barwi skórę dzięki reakcji, która zachodzi w wyniku połączenia tego składnika z aminokwasami, występującymi w skórze
Alcohol Denat. - zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami, rozpuszczalnik i przekaźnika innych substancji, działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco, może powodować przesuszenie skóry
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, humekant
Polysorbate 20 - składnik pochodzenia naturalnego, otrzymywany z oleju kokosowego, detergent, usuwa tłuszcz z powierzchni skóry, działa emulgulująco
Olive Oil Glycereth-8 Esters - substancja uzyskiwana z oliwy z oliwek, ma działanie nawilżające, emulgujące, poprawiające właściwości poślizgowe kosmetyku (lubrykant)
Trehalose - składnik pochodzenia naturalnego, nazywany cukrem grzybowym, redukuje zapach potu, zatrzymuje wilgoć, nawilża skórę
Sodium Hyaluronate - hialuronian sodu, pochodna kwasu hialuronowego, składnik intensywnie nawilżający, tworzy film, chroniący przed nadmiernym odparowaniem wody, składnik kondycjonujący, zmiękczający i wygładzający skórę oraz włosy, humekant
Argania Spinosa Callus Culture Extract - arganowe komórki macierzyste, kompleks liposomów drzewa arganowego, wspomagają produkcję kolagenu, kwasu hialuronowego i elastyny, sprawiają, że skóra szybciej się regeneruje, wolniej starzeje, zachowuje jędrność i elastyczność, spłycają zmarszczki, zapobiegają pojawieniu się nowych
Isomalt - wypełniacz, substancja antyzbrylająca
Lecithin - substancja aktywna, konsystencjotwórcza, przeciwstarzeniowa, stabilizator emulsji
Citric Acid - kwas cytrynowy, zmiękcza i rozjaśnia skórę, reguluje poziom pH, naturalny konserwant
Sodium Benzoate - substancja konserwująca
Methylparaben - substancja konserwująca
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej pochodzenia naturalnego
Eugenol - składnik kompozycji zapachowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - skłądnik kompozyji zapachowej

Skład również nie jest tragiczny, wprawdzie mamy alkohol już na początku, ale nie powoduje on nieprzyjemności gdyż użyty jest tutaj jako nośnik innych substancji. Olej arganowy, a raczej arganowe komórki macierzyste znajdziemy w trzeciej części składu, podobnie jak paraben w charakterze konserwantu.

Cena regularna: ok. 20  zł (według internetu)
Pojemność: 150 ml
Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne (m.in. Rossmann, Hebe, itp.)


Mgiełka znajduje się w poręcznej, przezroczystej butelce z atomizerem, wykonanej z plastiku. Tutaj również grafika jest minimalistyczna, w stylu graficznym producenta. Atomizer nie zacina się, aplikuje produkt na skórę gęstą mgiełką. Na całe nogi wystarczy 10-12 pompek produktu. Produkt ma dość intensywny, perfumowany zapach z wyraźnie wyczuwalną nutą wanilii. Wydajność oceniam jako średnią.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Drogocenna mgiełka arganowa 2w1, samoopalająca, to wyjątkowy produkt pozwalający ekspresowo uzyskać efekt naturalnej opalenizny bez smug i przebarwień. Innowacyjna formuła w bezpieczny i przyjazny sposób nadaje skórze złoty, soneczny odcień. Pierwsze efekty są widoczne już po godzinie od aplikacji. Systematyczne stosowanie sukcesywnie przyciemnia odcień skóry, brązowi go i nadaje zdrowego, złotego kolorytu. Mgiełka wchłania się ekspresowo, a przyjazna formuła ułatwia równomierną aplikację, zapobiegając pojawianiu się nieestetycznych smug i miejscowych przebarwień. Piękny, egzotyczny zapach mgiełki pozostaje na ciele na długo.


W tym przypadku producenta już trochę poniosło w wychwalaniu produktu pod niebiosa.
Mgiełka dobrze się aplikuje, równomiernie i dość precyzyjnie. Faktycznie szybko się wchłania, choć przez chwilę pozostawia na skórze lekko lepki film, który po niedługim czasie znika. Buteleczka wygodnie leży w dłoni, nie wyślizguje się, zdecydowanie ułatwia aplikację dzięki niewielkim rozmiarom. Produkt ma przyjemny, choć dość intensywny zapach, który utrzymuje się przez jakiś czas na skórze. Mnie trochę przypomina zapach waniliowych perfum sprzed lat. Na szczęście zapach po upływie czasu nie przechodzi w samoopalaczowy smrodek.
No i najważniejsze, a więc działanie brązujące. Po godzinie od aplikacji, na skórze nie było absolutnie żadnego efektu brązowienia skóry. Nie było go też po dwóch i trzech godzinach. Po kilkukrotnej aplikacji skóra nadal nie była nawet o ton ciemniejsza niż przed aplikacją, nawet jeśli aplikacja powtórzona była kilka razy dziennie przez kilka dni z rzędu.
Niestety produkt na mojej skórze nie daje absolutnie żadnego efektu. Dużo lepiej w tej kwestii sprawdzała się pianka samoopalająca tego samego producenta (KLIK), choć efekt był lekko żółty, a sam produkt lubił smużyć i zostawiać zacieki. Jednak brązowił skórę, a to główne zadanie tego typu kosmetyku. Mgiełka, niestety, ląduje w koszu.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:

Yves Rocher Autobronzant
Mgiełka samoopalająca do ciała


Skład:
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Alcohol - zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami, rozpuszczalnik i przekaźnika innych substancji, działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco, może powodować przesuszenie skóry
Dihydroxyacetone - substancja brązująca skórę, barwi skórę dzięki reakcji, która zachodzi w wyniku połączenia tego składnika z aminokwasami, występującymi w skórze
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca, humekant
Butylene Glycol - substancja hydrofilowa, odpowiada za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, wspomaga przenikanie innych substancji wgłąb skóry, rozpuszczalnik, humekant
Hammamelis Virginiana Water - kondycjoner, substancja wygładzająca
Propylene Glycol - substancja hydrofilowa, pełniąca rolę przekaźnika innych składników kosmetyku wgłąb skóry, humekant, składnik nawilżający skórę, wspiera działanie konserwantów
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - pochodna oleju rycynowego, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry, emulgator o/w, tworzy konsystencję kosmetyku, nośnik substancji aktywnych
Mangiferin - substancja ochronna
Parfum - kompozycja zapachowa
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Tocopheryl Acetate - organiczny związek chemiczny, ester kwasu octowego i witaminy E, substancja o działaniu antyoksydacyjnym, hamuje procesy starzenia się skóry
Linalool - składnik kompozycji zapachowe
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej, filtr przeciwsłoneczny
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Coumarin - składnik kompozycji zapachowej
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy, źródło kwasów tłuszczowych, m.in. laurynowego i oleinowego, rozpuszczalnik innych substancji, odżywia, nawilża i kondycjonuje, zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody, wygładza, działa przeciwbakteryjnie i antyseptycznie, może być komedogenny
Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej
Hydroxycitronellal - składnik kompozycji zapachowej
Gardenia Tahitensis Flower Extract - olej monoi, posiada właściwości pielęgnacyjne oraz zapach egzotycznych kwiatów, jest dobrze tolerowany przez skórę, nie działa komedogennie, zmiękcza, wygładza, regeneruje, działa przeciwzapalnie
Źródło: Kosmopedia.orgCosIngkosmeter

Tutaj również skład nie powala. Już na drugim miejscu alkohol (nośnik substancji), w składzie znajdziemy jednak także glicerynę czy olej kokosowy, olej monoi (ostatnie miejsce w składzie) czy wodę hamamelisową.

Cena regularna: 42 zł
Pojemność: 150 ml
Dostępność: Sklepy Yves Rocher


Produkt zapakowany został w butelkę z twardego, przezroczystego plastiku. Atomizer działa bez zarzutu, aplikując przyjemną mgiełkę. Produkt jest bardzo silnie perfumowany, a intensywny zapach długo utrzymuje się na ciele i przechodzi na ubrania. Wydajność oceniam jako przeciętną.

Obietnice producenta a rzeczywistość...
Formuła testowana pod kontrolą dermatologów.
Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z kwiatów gardenii z Polinezji, woda z hamamelisa z ekologicznych upraw, mangiferyna.
Mgiełka brązująca zapewnia efekt naturalnej opalenizny już w ciągu godziny. 


Przyznam, że po dość udanej przygodzie z balsam samoopalającym tej marki, mgiełka bardzo mnie ciekawiła. Producent nie wychwala produktu pod niebiosa, a jedynie zapewnia o jego działaniu.
Preparat dobrze się aplikuje na skórę, podobnie jak w poprzedniej mgiełce atomizer działa sprawnie, nie zacina się, nie rozpryskuje produktu na całą łazienkę. Jest dość precyzyjny, a na całe nogi wystarczy 10-12 pompek. Zużycie widać natychmiast, już po jednokrotnym użyciu.
Mgiełka szybko się wchłania w skórę pozostawiając na niej lekko lepki film, który dość szybko znika. Jak już wspomniałam, ma bardzo intensywny, kwiatowy zapach, który przechodzi na ubranie i w efekcie, na dłuższą metę, może być drażniący czy męczący. Na szczęście, z czasem, nie zmienia się on w charakterystyczny dla samoopalaczy smrodek.
No i najważniejsze, czyli działanie. Niestety tutaj jest podobnie jak z mgiełką Bielendy. Efektu nie widać nie tylko po godzinie, ale również po wielokrotnej aplikacji produktu. Szkoda, bo pamiętam, że z wspomnianego samoopalacza w formie balsamu tej samej marki byłam bardzo zadowolona. Z całą pewnością nie jest wart swojej ceny regularnej.

Czy kupię ponownie? 
NIE

Ocena ogólna:


Kupując wszystkie trzy produkty liczyłam na efekt subtelnej, letniej opalenizny. Niestety wszystkie zawiodły w pełnej linii nie dając na moich nogach absolutnie żadnego efektu. Szkoda, bo poza tym jednym "drobiazgiem", wszystkie mają w sumie same zalety. I nie jest to kwestia nieprzyswajalności przez moją skórę brązujące dihydroksyacetonu, są produkty z jego zawartością, które dają na moich nogach pożądany efekt.
Cóż, pozostaje mi dalej poszukiwać idealnego samoopalacza. Czytałam wiele peanów pochwalnych na temat produktów Vita Liberata, ale moje serce nie pozwala mi jeszcze wydać aż tyle na samoopalacz. Może jednak kiedyś, w (nie)dalekiej przyszłości, skuszę się i na nie?

Pozdrawiam,